dlatego jestem zwolennikiem ustawiania figurki obok drzewa, a nie przed, co daje dodatkową trudność w postaci często słońca na trawie- liściach za figurą i ciężej ją ocenić, a czasem nawet dojrzeć KZ. Strzał poza blaszkę często leci i leci więc wpisanie komuś 1 to zwykłe oszustwo- ale umówmy się, że przy punktacji 0-1 też można drukować. Organizator dobiera grupy i bardzo dobrze bo pamiętam czasy jak na odprawie była komenda - dobierzcie się i idźcie na jakieś stanowiska. Popłoch i niemalże bieg na "lepsze miejsce do rozpoczęcia", albo już pozostawiony tam sprzęt był fascynujący i dziwny jednocześnie. Grupy celowo łączą właściwych zawodników, by zminimalizować ryzyko "pomocy".
Wracając do sedna. Punktacja 2-1-0 (albo 310) daje większy fun i zabawę, oraz satysfakcję z położenia super trudnej figurki, czasem nawet kalkulowanie, liczenie kto ile ma i czy ryzykować 0 na silnym wietrze, czy walić bezpiecznie w podstawę (bo mam ten 1 punkt zapasu). Z tą punktacją zawody są po prostu ciekawsze. Oczywiście punktacja nie poprawi kiepskiego toru, źle ułożonych figurek, albo zrobienia czegoś na odwal się.
Przychodzi mi do głowy jeszcze jeden wątek, który pewnie jeszcze nie był omawiany, a mianowicie jak zachęcić kluby robiące zawody 2 dniowe, by ilość zmian na torze z 1 dnia względem 2 była trochę większa niż obecnie.
Celowo piszę "zachęcić" bo wszyscy wiemy jakie ograniczenia mają niektóre kluby co do ilości osób przygotowujących zawody i trzeba im dziękować za to że mamy aż tyle zawodów w roku (w tym z cyklu PFTA). Zmierzam do tego że będąc uczestnikiem zawodów troszkę oczekuję że nie będę dwa razy strzelał do tych samych figurek - wiem nie da się, bo i tak 4 osoby zasuwało cały piątek i pół soboty by się wyrobić przed gwizdkiem.
Moja propozycja jest następująca : Kończą się zawody 1 dnia, często zdarza się, że grupa ludzi "zostaje na miejscu" i w ramach zabawy, wolontariatu, albo wspólnej pomocy między klubami idziemy wspólnie z organizatorem na tor - i zmieniamy co się da i ile się da ;) Organizator wie jaka jest KZ na danym stanowisku, z dalmierzem robi tylko notatkę o metrach i tylko on ma tą notatkę.
Dla takiej grupy (kilku grup które idą w różnych kierunkach) takie zmiany to dosłownie pół godziny, no może godzina - powiedzmy przerwa w biwakowaniu. Dla organizatora to wymierna pomoc w modyfikacjach, a dla Zawodnika to niemalże drugie inne zawody, gdzie naprawdę musi się postarać o wynik, a pomoc i rozpiska zrobiona przez starszego kolegę na nic się zda.
Do tej pory Kluby robiły zawody od początku do końca - może warto włączyć chętnych i doświadczonych w budowie toru, w sobotnie popołudnie- dać im wolną rękę, wkrętarkę, młotek w ręce i powiedzieć- zróbcie coś co uznacie za słuszne by ta zabawa była ciekawsza ;)